Swego czasu, gdzieś z półtora roku temu,
jedna z moich koleżanek z radością oznajmiła, że się zaręczyła. Jakoś
szczególnie mnie ten fakt nie zdziwił, biorąc pod uwagę, że z chłopakiem była
już niezły kawał czasu – staż lepszy niż niektóre małżeństwa, co to nie
zdążyły się zacząć, a już się skończyły. A jednak, jak się okazało, byłam w
mniejszości.
