Są
ludzie, bez których sport, oglądany z perspektywy kanapy sprzed telewizora,
straciłby swój blask, którym oślepia nas od lat. Ludzie, dla których słowo
dalej stanowi magiczny instrument przenoszący kibica do świata rodem prosto z
bajek. Słowo. Dla wielu pusty, nic nieznaczący wyraz, potrzebny tylko po to, by
zakląć siarczyście pod nosem na irytującego kolegę.
Dla
innych, raczej nielicznych, pędzel, którym malują świat. Na żółto i na
niebiesko albo i kolorami całej tęczy.