Jeszcze
niecały rok temu uważaliśmy Łukasza Kruczka za najlepszego szkoleniowca,
jakiego miała kadra polskich skoczków. Stephana Antigę jeszcze we wrześniu
nosiliśmy na rękach. Obu panom przyznaliśmy państwowe odznaczenia, bo co jak
co, ale w glorii sukcesu jesteśmy bardzo hojni i chętnie rozdajemy nagrody
wszelkiej maści, hołubimy naszych idoli, budując pomniki z marmuru.